BMW M5 to jeden z tych samochodów, które najlepiej pokazują, jak daleko zaszły współczesne auta sportowe. Z jednej strony daje osiągi na poziomie maszyny torowej, z drugiej nadal pozostaje wygodną limuzyną albo praktycznym Touringiem, zależnie od wersji. Poniżej rozbieram ten model na części pierwsze: od techniki napędu, przez różnice między nadwoziami, aż po to, czy naprawdę ma sens w codziennej jeździe.
Najważniejsze informacje o BMW M5, które pomagają podjąć decyzję
- Obecna generacja to już siódma odsłona modelu i pierwszy M5 z napędem M HYBRID.
- Układ łączy 4,4-litrowe V8 z jednostką elektryczną, a łączna moc wynosi 535 kW (727 KM).
- Limuzyna przyspiesza od 0 do 100 km/h w 3,5 s, a Touring w 3,6 s.
- W trybie elektrycznym zasięg WLTP wynosi około 62–68 km w sedanie i 60–66 km w Touring.
- Touring wygrywa praktycznością: ma bagażnik 500–1630 l, podczas gdy limuzyna oferuje 490 l.
- To auto dla kierowcy, który chce jednego samochodu do szybkiej trasy, codziennych dojazdów i okazjonalnie bardziej emocjonującej jazdy.
Dlaczego BMW M5 wciąż pozostaje punktem odniesienia
Patrzę na M5 jak na samochód, który od lat wyznacza granicę między limuzyną klasy wyższej a pełnoprawnym autem sportowym. W tej roli nie chodzi tylko o moc, ale o to, czy auto potrafi być szybkie bez męczenia kierowcy po 300 kilometrów autostradą, a potem równie pewnie znieść ciasne zakręty i codzienny ruch miejski. Właśnie dlatego M5 nie jest zwykłą „mocniejszą piątką”, tylko osobnym punktem odniesienia w segmencie sportowych sedanów.
Obecna generacja poszła jeszcze dalej, bo po raz pierwszy w historii modelu wprowadza napęd hybrydowy M. Dla mnie to ważna zmiana nie dlatego, że samochód ma „eko” charakter, ale dlatego, że hybryda daje tu natychmiastowy moment obrotowy, większą elastyczność i sensowniejsze wykorzystanie auta w mieście. To już nie jest tylko zabawka na weekend. To narzędzie do szybkiej jazdy, które nadal da się normalnie używać na co dzień. I właśnie ta równowaga prowadzi nas do tego, co w tej generacji robi największe wrażenie techniczne.
Jak działa nowy napęd i skąd biorą się osiągi
W M5 najważniejszy jest układ M HYBRID: 4,4-litrowe V8 TwinPower Turbo współpracuje z silnikiem elektrycznym, a całość rozwija 535 kW, czyli 727 KM oraz 1000 Nm momentu obrotowego. Silnik elektryczny jest zintegrowany z 8-biegową skrzynią M Steptronic, więc reakcja na gaz jest szybka i bardzo bezpośrednia. To nie jest hybryda, która ma tylko poprawić tabelkę WLTP. To rozwiązanie, które realnie zmienia sposób, w jaki samochód oddaje moc.
Napęd, który nie boi się codzienności
W praktyce hybrydowy M5 potrafi przejechać w trybie elektrycznym około 62–68 km w limuzynie i 60–66 km w Touringie, według danych WLTP. To wystarcza do większości miejskich dojazdów, o ile kierowca regularnie ładuje auto. Warto jednak pamiętać, że tutaj hybryda nie zastępuje charakteru V8, tylko go wspiera. Kiedy bateria się kończy, samochód nadal jest szybki, ale wtedy zaczyna być wyraźniej czuć jego masę i apetyt na energię. To uczciwy kompromis, nie cud.
M xDrive i tryby jazdy
BMW M5 korzysta z napędu M xDrive, czyli układu na wszystkie koła z charakterem zbliżonym do tylnego napędu. Kierowca może korzystać z trybów 4WD, 4WD Sport, a przy wyłączonym DSC także z 2WD. To właśnie ten detal robi różnicę: auto nie tylko startuje brutalnie szybko, ale też potrafi dać bardziej analogowe odczucia, gdy ktoś naprawdę wie, co robi. Dodatkowo tryb M Mode pozwala przejść od spokojnego ROAD do SPORT, a w konfiguracji z M Drive Professional także do TRACK, gdzie systemy wspomagające są ograniczane do minimum.
Przeczytaj również: Zakazy diesli w miastach: Sprawdź normy Euro i uniknij mandatu!
Zawieszenie i skrzynia, które trzymają to wszystko w ryzach
Adaptive M Suspension nie służy wyłącznie do tego, by w folderze dobrze wyglądało słowo „adaptacyjne”. Ono faktycznie zmienia charakter auta między komfortowym a sztywniejszym, a 8-biegowa skrzynia M Steptronic z Drivelogic potrafi przełączać się między spokojnym, płynnym ruchem a bardzo szybkim, niemal torowym działaniem. Do tego dochodzi opcjonalny M Carbon ceramic brake, który zmniejsza masę nieresorowaną i zapewnia bardzo mocne hamowanie, ale ma sens głównie wtedy, gdy ktoś faktycznie jeździ bardzo dynamicznie. W efekcie M5 jest szybkie nie tylko w linii prostej, ale też zaskakująco uporządkowane przy mocnym tempie jazdy. I to właśnie dobrze widać, gdy porówna się obie wersje nadwoziowe.

Sedan czy Touring lepiej pasuje do twojego stylu jazdy
Tu różnice są mniejsze, niż mogłoby się wydawać po samym wyglądzie, ale w praktyce potrafią zdecydować o satysfakcji z auta. Limuzyna jest bardziej klasyczna i odrobinę lżejsza w odbiorze, natomiast Touring wraca do idei mocnego kombi, które ma łączyć sport z realną użytecznością. Ja widzę to tak: sedan kupujesz bardziej „sercem kierowcy”, Touring kupujesz sercem, ale z większą dawką rozsądku rodzinno-użytkowego.
| Cecha | M5 Limuzyna | M5 Touring | Co to oznacza w praktyce |
|---|---|---|---|
| Moc | 535 kW (727 KM) | 535 kW (727 KM) | Oba auta są równie mocne |
| Moment obrotowy | 1000 Nm | 1000 Nm | Różnica w elastyczności praktycznie nie istnieje |
| 0–100 km/h | 3,5 s | 3,6 s | Touring jest minimalnie wolniejszy, ale to różnica głównie na papierze |
| Zasięg elektryczny WLTP | 62–68 km | 60–66 km | Oba pozwalają na krótkie dojazdy bez spalania benzyny |
| Pojemność bagażnika | 490 l | 500–1630 l | Touring wygrywa bez dyskusji, zwłaszcza na wyjazdach |
| Długość | 5060 mm | 5096 mm | Touring jest minimalnie dłuższy, więc wymaga odrobinę więcej uwagi przy parkowaniu |
Jeśli auto ma służyć także do wakacyjnych wyjazdów, przewożenia rowerów albo zwykłego życia z większym bagażem, Touring daje przewagę, której nie da się zignorować. Bagażnik 500–1630 litrów oraz elektrycznie składany hak holowniczy sprawiają, że to nie jest „sportowe kombi na pokaz”, tylko naprawdę funkcjonalny samochód. Z kolei limuzyna zostaje wyborem dla tych, którzy wolą bardziej klasyczną sylwetkę i odrobinę bardziej zwartą formę. Po tej decyzji w naturalny sposób pojawia się kolejne pytanie: jak takim autem żyje się poza krótką przejażdżką testową.
Jak M5 sprawdza się w codziennym użytkowaniu
Na co dzień M5 potrafi zaskoczyć tym, że mimo całej swojej agresji nie jest autem męczącym. Wnętrze jest wyciszone, fotele M są mocno profilowane, ale nadal nadają się na długą trasę, a adaptacyjne zawieszenie pozwala przejść z twardego, sportowego charakteru do czegoś znacznie bardziej akceptowalnego w normalnej jeździe. Dla mnie to ważniejsze niż sam sprint do setki, bo prawdziwy sportowy samochód to nie tylko ten, który robi wrażenie na prostej, ale też taki, którym po kilku godzinach nie wysiadasz z poczuciem zmęczenia.
Jednocześnie nie warto udawać, że to auto pozbawione ograniczeń. Masa własna sedana to 2515 kg, a gabaryty są duże nawet jak na segment premium. W mieście trzeba liczyć się z szerokim nadwoziem, dużymi felgami i wyższymi kosztami eksploatacji niż w zwykłej serii 5. Do tego dochodzi fakt, że oficjalne wartości WLTP wyglądają korzystnie, ale realny wynik zależy od tego, jak często ładujesz baterię i jak agresywnie jeździsz. Krótko mówiąc: to auto umie być rozsądne, ale tylko wtedy, gdy właściciel też jest w tym rozsądny. I właśnie dlatego przed zakupem warto chłodno przemyśleć kilka rzeczy.
Na co zwróciłbym uwagę, żeby ten model cieszył także po roku
Gdybym miał kupować M5 dla siebie, patrzyłbym przede wszystkim nie na samą moc, tylko na sposób użytkowania. Ten model jest bardzo przekonujący wtedy, gdy naprawdę korzystasz z jego hybrydowego charakteru, a nie traktujesz go jak ciężki benzynowy sedan z dopiskiem „M”. W praktyce liczą się trzy sprawy: miejsce do ładowania, sensowny dobór nadwozia i wyposażenie, które nie dokłada kosztów bez realnej potrzeby.
- Ładowanie - jeśli masz wallboxa w domu albo dostęp do ładowania w pracy, hybryda plug-in ma sens. Bez tego potencjał elektrycznego zasięgu w dużej mierze się marnuje.
- Felgi, opony i hamulce - duże koła i opcjonalne hamulce ceramiczne wyglądają świetnie, ale w zwykłej jeździe nie zawsze są konieczne. Tu łatwo przepłacić za efekt wizualny.
- Wybór nadwozia - jeżeli jeździsz głównie sam albo w duecie, sedan będzie bardziej elegancki i prostszy. Jeśli regularnie pakujesz rzeczy, podróżujesz z rodziną lub po prostu lubisz większą funkcjonalność, Touring jest lepszym wyborem.
- Jazda próbna w dwóch trybach - warto sprawdzić auto zarówno w spokojnym ROAD, jak i w SPORT. Dopiero wtedy czuć różnicę między limuzyną komfortową a maszyną nastawioną na emocje.
W mojej ocenie M5 najbardziej pasuje do kierowcy, który chce jednego samochodu do wszystkiego: szybkiej trasy, codziennego dojazdu, okazjonalnego wyjazdu i odrobiny torowego charakteru bez rezygnacji z komfortu. Jeśli jednak priorytetem jest lekkość, prostota i niższe koszty, lepiej spojrzeć na słabsze, lżejsze M-ki albo po prostu na mniej wymagające auto sportowe. BMW M5 daje bardzo dużo, ale tylko wtedy, gdy akceptujesz jego gabaryt, technikę i budżet eksploatacyjny.